Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lato. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lato. Pokaż wszystkie posty

Włoskie wakacje na Sycylii?

Wakacje we Włoszech

Tym razem zamiast wspominania, będzie planowanie. Mając za sobą już dwa wyjazdy wakacyjne do Włoch, nadal mi mało. W tym roku planuję zrealizować pomysł wyjazdu na Sycylię. Pomysł taki zrodził się po powrocie z pierwszej wyprawy do Włoch kilka lat temu. Myśl powoli dojrzewała a w międzyczasie byliśmy w paru innych miejscach w tym w zeszłym roku w Bolonii, Ravennie, Florencji i okolicach. 

Bergamo, na szybko prosto z samolotu

Stare miasto w Bergamo
Latem 2008 roku udaliśmy się do naszą pierwszą wyprawę do Włoch. Lot do słonecznej Italii zapewnił Wizzair, niedrogo i ze stolicy. Miękkie lądowanie odbyło się w Bergamo. Generalnie do Bergamo bardzo łatwo trafić tani lot z Polski, swoją bazę ma tam chyba najtańsza linia lotnicza jaką jest Ryanair. Z lotniska miejskim autobusem dostaliśmy się do centrum (jak to lotnisko, położone jest na obrzeżach) i ruszyliśmy w miasto. Zwiedziliśmy zdecydowanie wartą uwagi

Nie tylko Krzywa Wieża



Z Mediolanu dotarliśmy do Genui, obejrzeliśmy my miasto, wpadliśmy na plażę a z Genui i ruszyliśmy dalej, autostradą A12 do Pizy (my oczywiście "na stopa" natomiast trasę tą można pokonać również koleją). Piza to oczywiście pozycja obowiązkowa. Poza sławną na cały świat Krzywą Wieżą, warto zobaczyć całe, rozległe stare miasto.

Rzym nad Tybrem


Zaokrętowaliśmy się na campingu nad morzem, więc do centrum miasta mieliśmy kawałek ale niedaleko kempingu jest stacja kolejki na która można się szybko dostać bezpłatnym autobusem. Camping nazywa się Castelfusano i zdaje się, że ma nawet stronę internetowa po polsku.

Neapol



Na dworzec kolejowy w Neapolu dotarłem koło północy (niestety z Rzymu nie udało mi się wyjechać "na stopa", mimo wielogodzinnych prób, z powodu obwodnicy). Sam dworzec (co fakt był w trakcie przebudowy) robił raczej kiepskie wrażenie, pełno meneli i taki typowy dworcowy, polski klimat. Kemping najbliższy dopiero w Pompejach, a tam z kolei można się dostać kolejką która o tej porze już nie kursuje. Więc pierwszy nocleg odbył się pod dworcowym komisariatem policji. Samo miasto jest raczej mało ciekawe, strasznie zatłoczone i brudne...mimo, że byłem tam kilka miesięcy po rozwiązaniu słynnego śmieciowego problemu. Nie zabrakło i tam fajnych miejsc jak na przykład uwieczniona uliczka.

Werona


Z południa Włoch w jedną noc znaleźliśmy się z powrotem na północy (1000km na stopa w jakieś 17 godzin, z przystankami, ale to temat na oddzielna historię). Z pierwszej stacji benzynowej za Mediolanem (autostrada A4), po śniadaniu, ruszyliśmy na wschód.Po niedługim czasie znaleźliśmy się w Weronie. Miasto jest niesamowite, położone na wzgórzach, bardzo piękne. Logo bloga to zdjęcie zrobione w Weronie. Za tym pałacem mieści się kemping. No właśnie, wszystko pięknie, ale ten kemping jest położony na szczycie wzgórza, ja nie wiem kto to wymyślił. Sam kemping bardzo sympatyczny, prowadzony przez młodych ludzi, zapewnia piękną panoramę zaraz po wyjściu z namiotu, w końcu jesteśmy na wzgórzu:). W mieście mnóstwo zabytków, piękne uliczki. Jest oczywiście, bardzo oblegany, balkon Romea i Julii. A na zdjęciu zamek, czy raczej most Scaligerich na Adydze prowadzący do Castelvecchio. W Weronie zatrzymaliśmy się na 3 noce, z czego jeden dzień poświęciliśmy na wypad do odległej o około 80km Padwy.

Wenecja jeszcze nie zatopiona


Bardzo fajną sprawą, dla autostopowicza śpiącego gdzie da się, są dworcowe przechowalnie bagażu. We Włoszech na każdym większym dworcu można zostawić plecak z całym dobytkiem za niewielką opłatą i cieszyć się pięknem odwiedzanej miejscowości bez zbędnego balastu. Co ciekawe, w zasadzie nie spotkałem się z popularnymi na całym świecie skrytkami bagażowymi, zawsze plecak oddajemy w ręce człowieka za ladą (oczywiście w 9 przypadkach na 10 niemówiącego po angielsku:)). W Wenecji spędziliśmy kilka godzin, bez problemu można znaleźć tam ciche spokojne uliczki (lub kanały) a mocno zatłoczone są tylko okolice Placu Św. Marka. Gondolą nie pływaliśmy, to nie na studencką kieszeń.